Rozdział siódmy

12
12:21
Z pamiętnika Katherine:

 Dzisiejszy dzień całkiem różnił się od pozostałych. Pokłóciłam się i z Damonem i ze Stefanem, który w dodatku ma wyłączone uczucia. W ogóle nie czułam entuzjazmu i chęci do życia. Siedziałam na parapecie i topiłam swoje smutki w butelce bourbonu. Jednocześnie słuchałam przy tym romantycznych piosenek. Po każdym zdaniu brałam jednego łyka. Zapewne byłam już nieźle wstawiona, ale nie przejmowałam się tym. Chciałam tylko zapomnieć o tym co zrobiłam Stefanowi i o tym co Damon zrobił mi. Nie widziałam innego wyjścia niż alkohol.

 W końcu wypiłam bourbon do samego dna, a butelka została całkiem pusta. Wstałam, aby wyrzucić ją do śmieci. Wówczas uświadomiłam sobie, że wypicie dwóch litrów naraz było złym pomysłem. Od nadmiernej ilości alkoholu zakręciło mi się w głowie. Uznałam, że muszę sobie zrobić przerwę.

Z pamiętnika Elijaha:

 Nie wiem co się ze mną działo. Całkowicie zapomniałem o Katherine. To znaczy… Nadal o niej myślałem, ale już nie w ten sposób. Tak jakby wszystko co do niej czułem powoli się rozpływało. Większość moich myśli zajmowała ta wilczyca, Hayley Marshall. Nie znałem jej, ale jej oczy… Zobaczyłem w nich coś, czego nie umiem opisać słowami.

-Elijah? – Głos mojej siostry wyrwał mnie z zamyślenia.
-Tak, Rebekah?
-Nie wyjaśniliśmy sobie wszystkiego.
-Masz rację.
Rebekah westchnęła i poprosiła mnie, abym usiadł. Miała niepokojący wyraz twarzy, ale chyba nie powinienem się temu dziwić.
-Posłuchaj, Elijah… - zaczęła mówić. – Wiem, że ty i Hayley praktycznie się nie znacie, ale…
-O co chodzi, Bekah?
-Hayley jest moją dobrą przyjaciółką. Jest wilkołakiem, a dobrze wiesz, że czarownice niczego nienawidzą bardziej niż wampirów i wilkołaków. Klaus jest mieszanką jednego i drugiego, więc jego córka…
-Rozumiem. To znaczy, nie do końca. Podobno potrzebujecie mojej pomocy.
-Do tego zmierzam. Mamy jedną zaprzyjaźnioną czarownicę, która byłaby w stanie powstrzymać całą resztę. Tylko, że… Jest mały problem.
-O kim mowa? Jaki problem? Rebekah, mów jaśniej, błagam.
-Davina Claire. Jej przyjaciółka, Caroline Forbes jest do nas wrogo nastawiona.
-Ona jest tym problemem?
-Tak. Właściwie moglibyśmy się jej pozbyć, ale Klaus na to nie pozwoli.
Zaniemówiłem. Co ma do tego Niklaus? Czyżby mój brat darzył kogoś uczuciem? Kocha jedną, ma dziecko z drugą… Oczywiście, cały on.

Z pamiętnika Stefana:

 Myślałem, że kiedy wyłączę człowieczeństwo, oleję swój pamiętnik, ale na wszelki wypadek zabrałem go ze sobą. Nie żałuję, bo nie chciałbym zapomnieć o tym, co się działo… O tym, co ciągle się dzieje.
 Uciekłem do miejsca położonego zaledwie kilkanaście kilometrów dalej niż Mystic Falls. Włamałem się do jakiegoś starego domu, zamieszkiwanego przez jakąś biedną rodzinę z pięciorgiem dzieci i pozabijałem wszystkich po kolei. Nie miałem sobie tego za złe, wręcz przeciwnie. Ewidentnie żyli w nędzy, a kto by chciał takiego życia? Gdyby nie to, że wyssałem z nich całą krew, podziękowaliby mi.
 Poszedłem się przejść przez pobliski las, ciesząc się kompletną beztroską.
 Tym razem nie chodziło o polowanie. Wystarczająco najadłem się tamtą rodziną. Zresztą nie spodziewałem się zastać tu nikogo, kto przypominałby człowieka, ale jak widać, życie jest pełne niespodzianek.
 Ujrzałem brązowowłosą dziewczynę, ubraną w białą, przewiewną sukienkę. Opierała się o pień drzewa. Podszedłem bliżej. Ona wyglądała zupełnie jak Katherine! Ale coś mówiło mi, że to nie ona. I to nie inna fryzura. Postanowiłem zaryzykować.
-Katherine?
Odsunęła się, sprawiła wrażenie przestraszonej.
-Nie minęło aż tak dużo czasu, abyś mógł zapomnieć moje imię.
Te słowa przekonały mnie, że to na pewno nie jest Pierce. Jednocześnie nie rozumiałem o czym ta dziewczyna mówi, dlatego wlepiłem w nią wzrok.
-Na co się tak patrzysz? To nie sprawi, że zapomnę jak mnie potraktowałeś, że mnie zostawiłeś – z oczu brunetki zaczęły płynąć łzy. Ona musiała mnie z kimś pomylić. Tak jak ja ją na początku.
-To chyba jakaś pomyłka… - rzekłem niepewnie.
-Moja miłość do ciebie była jedną wielką pomyłką! – wybuchła okropnym płaczem.
Dziewczyna wyglądem łudząco przypomina mi Katherine, ale na pewno nią nie jest. Więc kim jest? Powinienem ją wreszcie o to zapytać, bo z pewnością nie jestem osobą, do której miała zamiar kierować wszystkie te słowa.
-Jak masz na imię? – zapytałem zbyt spokojnym tonem.
-Och, Silas! Naprawdę zapomniałeś jak się nazywam?
Więc ten facet ma na imię Silas. Musiałem jej coś wyjaśnić. Gdyby nie to, że wygląda jak klon Kath, pewnie już dawno bym ją zabił, ale nie mogłem sobie na to pozwolić. Przynajmniej na razie.
-To jakieś nieporozumienie. Nie nazywam się Silas.
Brunetka zmarszczyła brwi, ale nie odezwała się ani słowem. Chyba czekała na wyjaśnienia.
-Jestem Stefan Salvatore. Musiałem cię z kimś pomylić. Bardzo przypominasz mi moją… znajomą – ostatnie słowo wypowiedziałem z wahaniem. – Ale ty także wzięłaś mnie za kogoś innego.
Powoli pokiwała głową i powiedziała:
-Rzeczywiście. Mam na imię Amara.


Z pamiętnika Damona:

 Wszystko co czułem w tej chwili mogłem określić jednym słowem – pustka. A może to po prostu była tęsknota? Nieważne pod jaką nazwą, nie mogłem znieść tego uczucia, które było spowodowane brakiem Katherine. A może nawet brakiem mojego brata? Odkąd wyłączył emocje, całkiem zniknął. Nie próbowałem się z nim kontaktować, bo doskonale wiedziałem co się z nim dzieje. Właściwie w ogóle mu się nie dziwiłem, że tak postąpił, bo sam w tej chwili miałem na to ochotę. Ale ja w przeciwieństwie do niego, nie miałem zamiaru tak po prostu się poddać. Musiałem coś wymyślić i pogodzić się z Katherine, dlatego uznałem, że po prostu złożę jej wizytę. Odpuściłem sobie jakiekolwiek zapowiedzi, bo nawet gdybym miał do niej zadzwonić, to z pewnością by nie odebrała.
 Z tej przyczyny poszedłem do jej domu, bez jakiegokolwiek ostrzeżenia. Zapukałem do drzwi, ale nikt nie zareagował. Podjąłem więc kolejną próbę, ale po raz drugi na marne. Nie miałem do tego cierpliwości, więc mocniej pociągnąłem za klamkę, nie zważając na to czy wyważę drzwi swoją wampirze siłą. Na moje szczęście były otwarte.
 Wszedłem do środka, ale to co tam ujrzałem sprawiło, że odruchowo się cofnąłem. Katherine leżała na podłodze, na środku pokoju. Jej włosy były roztrzepane na wszystkie strony, a na koszulce miała mokrą plamę. Obok jej dłoni leżała pusta butelka po bourbonie. Przyszedłem tu po to, by się z nią pogodzić, ale ten widok raczej temu nie sprzyjał.

 Po chwili zbliżyłem się do niej i spytałem:
-Katherine, co ci się stało?
Wampirzyca usiadła i złapała się za głowę, tym samym odgarniając swoje włosy do tyłu. Rozejrzała się dookoła, po czym spojrzała na mnie z uwagą.
-Stęskniłeś się za mną przystojniaku? – zapytała. Z jej ust wyraźnie było czuć alkohol, a jej pytanie tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że wypiła za dużo.
-Och, Kath, jesteś kompletnie pijana!
-Daj spokój, Damon. Nie mów, że ci to przeszkadza – Katherine usiadła na fotel i pociągnęła mnie za koszulkę. Powoli zbliżała swoje usta do moich, ale biorąc pod uwagę to jak bardzo śmierdziało z nich bourbonem, odsunąłem się.

-Wiem, że tego chcesz, Damon. Pocałuj mnie – Katherine zrobiła maślane oczy. Nawet gdybym chciał spełnić jej prośbę to powstrzymał mnie dźwięk otwieranych drzwi. Odwróciłem się i ujrzałem swojego brata u boku jakiejś dziewczyny. Może nie byłbym zaskoczony, bo w końcu Stefan wyłączył emocje, to normalne, że się z kimś zabawia. Ale jego towarzyszka wyglądem praktycznie nie różniła się od Pierce.
_________________________________________________________________
Tak, wiem, że długo zwlekałam z rozdziałem, ale nareszcie jest :) Mam nadzieję, że ktoś na to czekał. Publikując go chcę po pierwsze przeprosić jedną z moich kochanych siostrzyczek z aska - @kreatywnatakbardzo. Miałam jej wysłać ten rozdział, ale niestety zanim zdążyłam go dokończyć wyszła z GG, a ja już nie mogłam się powstrzymać, by go wstawić <3 Wybacz mi Natalia:( Przy okazji chcę jeszcze podziękować swojej innej kochanej siostrze - @Kinga215, bo pewnie gdyby nie ona to potrwałoby jeszcze dłużej :/ <3
Continue reading →

Rozdział szósty

5
03:35
Z pamiętnika Stefana:

 Stało się coś złego. Nie wiem co dokładnie, ale Katherine i Damon będący sam na sam ze sobą… To już mówi samo za siebie.
 Gdy mój brat rano wyszedł ze swojej sypialni był ubrany jedynie w swoje czarne jeansy, tak jakby próbował się pochwalić swoją umięśnioną klatą. Oprócz tego wydawał się być w naprawdę świetnym humorze. Powinienem się cieszyć, ale pewnie jak zwykle – było to związane z moją ukochaną Katherine.
-Cześć Stef – przywitał się. – Co ty taki nie w sosie? -  poklepał mnie po ramieniu.
-A ty? Co taki w sosie? – przewróciłem oczami.
-Och, wyluzuj bracie. Mamy taki piękny dzień.
Piękny. Dla Damona z pewnością. Dla mnie jest wręcz przeciwnie. Szkoda, że nie mogę nic z tym zrobić…. Chociaż… Jest pewne rozwiązanie.
-Nad czym tak dumasz, Stef?
-Co ty i Katherine robiliście w twojej sy… Czy wy…?
Damon z westchnieniem pokręcił głową.
-Są rzeczy, o których naprawdę nie musisz wiedzieć.

Nie miałem zamiaru dłużej go o to wypytywać. Odpowiedź była dla mnie jednoznaczna. Nie mogłem już tego dłużej wytrzymać. To było dla mnie zbyt bolesne. Zrobiłem coś, czego może kiedyś będę żałował. Ale nie widziałem innego wyjścia.

Z pamiętnika Katherine:

 To co działo się w sypialni Damona Salvatore było niesamowitym przeżyciem. Gdy tylko wracam do tego momentu myślami robi mi się gorąco i aż chce mi się wiecej.  Trzeba przyznać, że jest naprawdę świetny w łóżku. Problem jak zawsze stanowią Elijah i Stefan. Tęsknię za Pierwotnym i żal mi brata Damona. Ale to chyba właśnie starszy Salvatore ma w sobie to „coś”…
 Nagle rozległo się pukanie do moich drzwi. Sama już nie wiedziałam kogo mam się spodziewać i dziwnie się czuję otwierając drzwi. Mam nadzieję, że to Damon, bo w tej chwili tylko on nie może być na mnie zły.  Za drzwiami jednak ujrzałam Stefana. Wyglądał tak… nietypowo. Miał taki pusty wyraz twarzy. W jego oczach nie mogłam dostrzec żadnych emocji. Ani szczęścia, ani smutku, ani nawet złości. To taki… Niepokojący widok.

-Stefan?
-Przyszedłem ci tylko powiedzieć, że wszystko już wiem. Ale w tej chwili… Mam to gdzieś.
-O czym ty mówisz?
-Wiem o tobie i Damonie. O tym co między wami zaszło.
-Damon ci powiedział?!
 -Nie zgrywaj już takiej niewinnej. Jesteś suką, Katherine.
-Stefan… Myślałam, że ty coś…
-Już nic nie czuję.
Z niedowierzaniem pokręciłam głową.
-Wyłączyłeś uczucia?
Zamiast cokolwiek odpowiedzieć Stefan jedynie parsknął śmiechem. Odwrócił się ode mnie i wyszedł. Nie sądziłam, że doprowadzę go do takiego stanu. Powoli zaczynam żałować tego co zrobiłam. Ale to wszystko wina Damona… Na pewno się wygadał! Przecież to w jego stylu, zawsze musi się pochwalić. Wszystko zepsuł. Dawno nie czułam się aż taka wściekła. Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do starszego brata Stefana.
-Hej! Kath, stęskni…
-Musimy pogadać!
-Coś się stało? – z tonu jego głosu wydawało się, że jest zaniepokojony.
-Chcę cię widzieć w moim domu. Za pięć minut.
-Już idę…

Z pamiętnika Elijaha:

 Od wczoraj nie mogłem się zebrać, żeby odezwać się do Katheriny jakimkolwiek słowem. Sprawy się pokomplikowały. Rano dostałem wiadomość od mojej siostry, Rebeki. Podobno wydarzyło się coś ważnego. Dzisiaj moje rodzeństwo miało złożyć mi wizytę.
 Doczekałem się jej po paru godzinach. Przyjechali wszyscy: Rebekah, Klaus, Kol. Ale nie byli sami. Wraz z nimi przyjechała jakaś dziewczyna. Piękna, młoda brunetka. Nigdy wcześniej jej nie widziałem, ale jej uroda powaliła mnie na kolana.

-Witaj, bracie – rzekł Klaus.
-Co się dzieje? Dlaczego wszyscy macie takie ponure miny? Kim jest ta dziewczyna?
-Mam na imię Hayley – jej głos brzmiał tak ślicznie. – Hayley Marshall.
-Nasz brat zaliczył wpadkę – odezwał się jak zwykle, nazywający rzeczy po imieniu, Kol.
-Klaus…? – chciałem jak najszybciej wiedzieć o co chodzi.
-Nie chciałem tego, jasne?
Patrzyłem na niego z osłupieniem. Dlaczego moja rodzina nigdy nie przechodzi od razu do rzeczy?
-Klaus i Hayley będą mieli ze sobą dziecko.
Teraz poczułam się totalnie zszokowany. Dziecko? Mój brat i dziecko? Jak to w ogóle jest możliwe?
-Co proszę?
-To prawda – rzekła smutno Hayley. – Biorąc pod uwagę to, że jestem wilkołakiem, a twój brat hybrydą, nasze dziecko będzie…
-Będzie wyjątkowe – nie wiem z jakiej przyczyny dokończyłem za nią.
-Czarownice z Nowego Orleanu chcą zabić dziecko. Dlatego musieliśmy się przeprowadzić. Musimy je chronić. A ty musisz nam w tym pomóc.
Kiedy patrzyłem na smutny wyraz twarzy Hayley, było mi jej niezmiernie żal. Nie zastanawiałem się nawet nad tym w jaki sposób mam ochraniać ją i jej dziecko. Zgodziłem się, bez dłuższego namysłu.

Z pamiętnika Katherine:

 Damon, tak jak prosiłam przyszedł do mojego domu w pięć minut, a właściwie to nawet szybciej. Przynajmniej w tej kwestii dotrzymał obietnicy.

-Cześć Kath… - Nie dałam mu nawet dokończyć. Byłam tak wściekła, że go spoliczkowałam.
-Co jest, Katherine?!
-Co jest? Ty się mnie pytasz co jest?!
-Katherine, opanuj emocje. Odetchnij.
-Emocje… No właśnie, emocje! Wiesz, że Stefan wyłączył emocje?
Damon zrobił wyraźnie zaskoczoną minę, ale coś mówiło mi, że tylko się zgrywa.
-To wszystko twoja wina, Damon!
-Ja nic nie zrobiłem, Katherine! Najwyraźniej Stef nie mógł ścierpieć tego, że wolisz mnie.
-Obiecałeś, że nic mu nie powiesz!
-Ja nic nie…
-Wyjdź, Damon! – po raz drugi dałam mu z liścia.
 Chyba uświadomił sobie, że  przebywanie ze mną w tej chwili nie jest zbyt bezpieczne. Tak czy inaczej, dobrze, że się pojawił. Przynajmniej mogłam mu to wszystko wygarnąć i się na nim wyładować.

Z pamiętnika Damona:

 Gorzej już chyba być nie mogło. Nie dość, że Katherine jest na mnie wściekła jak nigdy, to jeszcze mój brat wyłączył człowieczeństwo! Co będzie z tym romantycznym, wrażliwym Stefanem? Znowu stanie się rozpruwaczem, który bezmyślnie zabija kogo popadnie? To moja rola…
-Gdzie byłeś? – Mam nadzieję, że to przypadek, że spytał o to akurat w tej chwili.
-Ale czy ciebie to obchodzi?
-Masz rację, ani trochę – wstał z fotela, na którym zawsze siedział pisząc swój pamiętnik i podszedł do drzwi wyjściowych.
-Dokąd idziesz?
-Teraz to ja powinienem spytać – co cię to obchodzi?
-Obchodzi.
-Jestem głodny.
No tak, teraz już wszystko było jasne. Wybierał się na polowanie. Tylko tym razem nie mam na myśli wiewiórek i innych gryzoni. Tym razem na pewno chodzi mu o niewinnych ludzi, których bez żadnego namysłu pozabija.
-Stef, błagam. Znowu chcesz być rozpruwaczem? Nie pamiętasz ile złego cię przez to spotkało?

-To jedyne co mi pozostało – pokręcił głową i wyszedł. 
Continue reading →

Rozdział piąty

8
11:39
Z pamiętnika Damona:

-Mam się ciebie bać? - zwróciłem się do Elijah. Musiałem jakoś pokazać, że jestem twardy. 
-Powinieneś.
-Kim ty jesteś? - w rozmowę wtrącił się mój brat.
-Jestem Elijah Mikaelson. Jestem Pierwotnym wampirem. Jeżeli wydaje wam się, że macie ze mną jakieś szanse - nie macie.
Pierwotnym wampirem? Co to niby miało oznaczać? To określenie obiło mi się o uszy, ale nie mogę sobie przypomnieć w jakich okolicznościach i z jakiego powodu. Nie brzmi to jednak zbyt pozytywnie. Elijah jest przekonany, że nie mamy z nim szans. Nie rozumiem tylko o czym on mówi. O Katherine? Czy może chce się "bić"?
-Czego chcesz? - zapytałem.
-Chcę Katheriny. Nie odbierzesz mi jej.
Elijah wkurzył mnie tym tekstem. To spotkanie nie mogło skończyć się jednym dialogiem. Nie zapanowałem nad swoimi emocjami. Rzuciłem się na Elijah, ale tak jak się spodziewałem. "Pierwotny" nie oznacza dla mnie nic dobrego.
 Okazał się dużo silniejszy ode mnie. Przycisnął mnie do ściany, tak mocno, że zawyłem z bólu.
Już po krótkiej chwili leżałem na ziemi. Stefan gapił się na mnie jak na idiotę. Może by mi pomógł, ale albo wciąż był na mnie wściekły albo zwyczajnie bał się tego Pierwotnego wampira. Bardziej przyjmowałem tę drugą opcję. Elijah jest naprawdę przerażający.
 Po kilku minutach udało mi się wstać. Chciałbym znów zaatakować Elijah, ale to raczej kiepski pomysł. Jego spojrzenie mówi samo za siebie. Musi mu naprawdę zależeć na Katherine.

Z pamiętnika Katherine:

 Zaraz po przebudzeniu poczułam okropnie doskwierający głód. Wybrałabym się na polowanie, ale po co? W lodówce mam pełen zapas krwi.
 Otworzyłam ją i wyciągnęłam torebkę z krwią. Spożyłam jej zawartość niemalże w trzydzieści sekund. Nie wystarczyła mi, więc sięgnęłam po kolejną. Przez ten głód prawie przestałam myśleć o braciach Salvatore i o Elijah. Wszystko mi się przypomniało gdy usłyszałam jakiś hałas. Męskie głosy wydawały z siebie krzyki. Czyżby Stefan i Damon znowu się kłócili? Czyżby kłócili się o mnie? Mam tego dość. 
 Muszę się w końcu zdecydować. Kłótnie o mnie z początku mi schlebiały, ale teraz sama się pogubiłam. Muszę wreszcie podjąć decyzję.
 Idę do ich domu. To nie będzie moja pierwsza wizyta, ale jedna z najważniejszych.

 Dotarłam do domu Salvatore'ów w wampirzym tempie. Chciałam po prostu zapukać do drzwi, ale coś mnie powstrzymało. Dlaczego usłyszałam stamtąd głos Elijaha? Powiedział, a właściwie to krzyknął: "Lepiej dajcie sobie spokój! Ze mną nie wygracie! Zapamiętajcie sobie to!"
 Nie zastanawiałam się dłużej nad pukaniem, zwyczajnie weszłam do środka. Drzwi były otwarte, więc nic nie stało mi na przeszkodzie.
 Gdy już znalazłam się wewnątrz mieszkania cała trójka odwróciła wzrok w moją stronę.
-Na co się tak gapicie? - wszyscy wyglądali na mocno zszokowanych na mój widok, ale oprócz tego w oczach każdego z nich dostrzegłam nutkę podziwu. Zapewne nie mogli się oprzeć moim wdziękom.
-Katherine... - zaczął Stefan, ale mam wrażenie, że wcale nie zamierzał skończyć.
-Pięknie wyglądasz - powiedział Elijah.
Uśmiechnęłam się szeroko. Tylko Damon nic nie mówił, ale mimo to ja cały czas spoglądałam w jego stronę. To chyba był jakiś znak.
 Podeszłam do niego. Objęłam go w pasie i szeptem wypowiedziałam jego imię. Kątem oka mogłam dostrzec, że Stefan i Elijah patrzą na nas z zazdrością. Nie przejęłam się tym. Cały czas patrzyłam w niebieskie oczy starszego Salvatore'a. Wyczekiwałam jego reakcji.
 Była dosyć zaskakująca. Brunet wziął mnie na ręce. Odniosłam wrażenie, że jestem dla niego tak lekka jak piórko. Nie znałam jego zamiarów, ale spodobało mi się to. Nie chciałam, żeby mnie puścił.
 Jak się okazało, Damon zaniósł mnie do swojej sypialni. Położył mnie na łóżku i zdjął koszulkę. Jedno musiałam przyznać - ma boskie ciało. Zakochałam się w jego mięśniach.
 Chwilę później położył się obok mnie. Ściągnął ze mnie sukienkę. To było cudowne uczucie. Po krótkiej chwili ja ściągnęłam mu spodnie. 
Leżąc w samej bieliźnie całowaliśmy się i pieściliśmy w dosłownie każdym możliwym miejscu. To było spontaniczne, ale zarazem takie ekscytujące i podniecające. Nie chciałam tego przerywać, ale na moment musiałam oderwać swoje usta od ust Damona.
-Damon, obiecaj mi, że nikt się o tym nie dowie.
-Dlaczego? Chodzi o Stefana?
-Chodzi o wszystkich.
-Nie chcesz, żeby Stefan i Elijah wiedzieli - Damon sprawiał wrażenie wkurzonego.
-Chcę zachować dyskrecję. Po prostu. Obiecasz mi?
-Obiecuję - odpowiedział, po czym wrócił do dalszego całowania i obściskiwania mnie.
Continue reading →

Rozdział czwarty

3
03:52
Z pamiętnika Damona:

 Teraz już wiem jak poczuł się Stefan, kiedy na jego oczach całowałem się z Katherine. Też byłem zazdrosny o nią i tego faceta, Elijah. Może nie powinienem, przecież to podobno jej były. Ale to nawet gorzej. W jego oczach dostrzegłem coś niepokojącego. Może złość na mnie. A dlaczego miałby być zły? Przecież ja nic mu nie zrobiłem. Odpowiedź jest więc jednoznaczna. Z całą pewnością chodziło mu o Katherine. Właściwie w ogóle mu się nie dziwię. Ta wampirzyca nie jest żadną przeciętną dziewczyną. Jest kimś wyjątkowym.
 W tej chwili nie wiem co powinienem zrobić. Mam zignorować Elijah i działać dalej? To chyba kiepski pomysł. Nie wyglądał na kogoś, kim można by się nie przejmować. A może powinienem porozmawiać ze Stefanem. To głupie, przecież on też jest zakochany w Pierce i do tej pory był moim największym rywalem. Z drugiej jednak strony, prędzej czy później się dowie, więc chyba nie mam nic do stracenia. Tak, porozmawiam z nim. Jeszcze dzisiaj.

Z pamiętnika Katherine:

 Dawno nie miałam takiego mętliku w głowie. Ciągle chodziły mi po niej trzy myśli: Damon, Stefan, Elijah. Czułam się przez to taka bezradna. Musiałam zdecydować, którego z nich powinnam wybrać. Zdawałam sobie sprawę, że cała trójka coś do mnie czuje. Nie byłam tym specjalnie zaskoczona, w końcu jestem Katherine Pierce. To był chyba mój największy życiowy dylemat. Z Damonem przeżyłam cudowny pocałunek i nie żałuję, ale z drugiej strony zrobiło mi się strasznie szkoda Stefana. Co do Elijah - wcześniej przestałam wierzyć, że są dla nas jeszcze jakiekolwiek szanse, ale teraz zdałam sobie sprawę, że jest inaczej. Poza tym przez cały ten czas naprawdę tęskniłam za Pierwotnym. Jednego byłam pewna - niezależnie od tego jaką decyzję podejmę - nie będę żałować. Zawsze dostanę to, czego chcę.

Z pamiętnika Stefana:

 Nie mogę przestać o Katherine i o sytuacji, która zaszła między nią, a moim braciszkiem. Sprawia mi to niewyobrażalny ból. Jednak jest coś, co mnie pociesza. Nawet Damonowi nie wszystko układa się idealnie. Wczoraj wrócił do domu wściekły, umazany krwią. Damon odreagowuje wszystko co złe zabijając. Ze sto razy powtarzałem mu, że to beznadziejny sposób, ale on nigdy mnie nie słucha, więc w końcu przestałem się w to wtrącać. 
 Zauważyłem, że wściekłość z jego twarzy nie zeszła. Pozwolił mi dostrzec to, gdy tylko wparował do mojego pokoju wypowiadając słowa: "Musimy pogadać, Stef".
 -Przyszedłeś przeprosić? - uśmiechnąłem się ironicznie.
-Nie jesteś zabawny - odparował Damon.
-Wcale nie zamierzałem. Czego chcesz?
-Chodzi o Katherine. I o... Elijah.
-Elijah?
-Elijah to jej były. Widziałem ją wczoraj z nim. Miał minę, jakby chciał mi spuścić łomot.
-Hm, gdyby Katherine tego nie widziała, zapewne by się nie powstrzymał.
-Stefan, rozumiem, jesteś zły. Ale ja obawiam się, że on chce odzyskać Katherine. 
-Boisz się go? Damon Salvatore tchórzy?
Damon parsknął śmiechem. Zapewne próbował udowodnić mi, że się mylę.
-Niczego się nie boję. Jedyne, co zamierzam zrobić, to pozbyć się go. A ty mi w tym pomożesz, bracie.
-Co zamierzasz zrobić?
-Zobaczysz. Natomiast Elijah poczuje. 
 Zanim zdążyłem cokolwiek odpowiedzieć, rozległ się straszny hałas. Ułamek sekundy później na podłodze znalazło się pełno szkła. Ktoś rozbił szybę. Odwróciłem się jak najszybciej zdołałem i ujrzałem mężczyznę. Wyglądał dość młodo, ale zarazem groźnie. Zauważyłem, że Damon patrzy na niego w osłupieniu, tak jakby się znali.
-Ktoś tutaj wypowiedział moje imię.
-Masz niezły słuch - rzekł Damon do, jak się okazuje, Elijah.
-Refleks też - byłem pewny, że nie Elijah nie jest człowiekiem.
-Nie masz pojęcia z kim zadzierasz, Salvatore.

Z pamiętnika Damona:

 Muszę to przyznać sam przed sobą. Przestraszyłem się. Ta akcja z wejściem Elijah nie była typowa. Nawet jeśli podsłuchiwał, to wparował do naszego domu niemalże z prędkością światła. Ewidentnie nie należy do rasy ludzkiej. Czyżby był wampirem? Na pewno nie takim zwyczajnym. Coraz bardziej nie podoba mi się ten koleś.
Continue reading →

Rozdział trzeci

4
08:47
Z pamiętnika Stefana:

 Katherine miała rację. Nie potrafię się na nią długo gniewać. Wprawdzie ciągle czułem się zraniony tym co zrobiła, ale miałem większe pretensje do brata niż do niej. Nawet nie wiem dlaczego cała złość na Pierce ze mnie zeszła. Może dlatego, że coś do niej czuję. Tak, to chyba jednak prawda. Nienawidzę tego uczucia, odkąd wybrała Damona. Właściwie to jeszcze się nie określiła, ale jednak pocałowała go. A może to on pocałował ją? W końcu Katherine próbowała mi się tłumaczyć, a Damon stanowczo oznajmił mi o tym co się wydarzyło. To jej nie usprawiedliwia. Tak naprawdę to ja sam próbuję ją usprawiedliwić.

Z pamiętnika Katherine:

Jeden cel został osiągnięty. Pocałunek z Damonem Salvatore. Jeden z najlepszych momentów w moim życiu. Gorzej, że skrzywdziłam tym Stefana. On nie powinien tego widzieć. Mimo wszystko nie zamierzam się tym przejmować. Stefan jest dobry. Widzę to dobro w jego pięknych oczach, więc jestem pewna, że nadejdzie moment, w którym mi to wybaczy. Pozostaje mi tylko czekać cierpliwie rozkoszując się torebką zimnej krwi.
 Tę jakże zajmującą czynność przerwał mi dźwięk SMS'a. Gdy już poczułam, że mój głód został zaspokojony, sięgnęłam po komórkę i odczytałam treść. Numer autora nie był mi znany, lecz zawartość wiadomości, która brzmiała : Czekam na Ciebie na dole. Chcę się z Tobą spotkać. Tęsknie. - wskazywała na jednego z braci Salvatore, co wywołało uśmiech na mojej twarzy. W wampirzym tempie przeczesałam swoje długie, ciemne loki, nałożyłam na siebie swój najładniejszy sweterek i jak na wampira przystało, szybkim krokiem zeszłam na dół.

 Gdy otworzyłam drzwi doznałam prawdziwego szoku. Nie zobaczyłam Damona. Nie zobaczyłam Stefana. Nie ujrzałam nikogo o nazwisku Salvatore. Przed moimi oczami stał za to inny wysoki, przystojny, ciemny blondyn wystrojony w garnitur. Moja miłość sprzed wieków - Elijah Mikaelson.
-Witaj Katherino.
-Elijah... Nie spodziewałam się ciebie.
-Uznałem, że wiesz kto cię odwiedził, biorąc pod uwagę to, że nawet nie odpisałaś.
-Byłam pewna, że to ktoś inny.
-Więc jest ktoś inny.
-Elijah, minęło ponad dwieście lat...
-Zdaję sobie z tego sprawę, Katherino. Łudziłem się, że jeszcze mam szansę cię odzyskać. 
 Nie wiedziałam jak zareagować. Elijah pojawił się tutaj tak nagle, tak niespodziewanie. Nie mieliśmy szczęścia w miłości, a on chce próbować jeszcze raz? Mam poważny dylemat pomiędzy Damonem i Stefanem, a teraz zjawia się jeszcze Mikaelson. Jak on mnie w ogóle znalazł? Nie mogłam tego zrozumieć. Chciałam go o to zapytać, ale wtedy spostrzegłam jedną z osób, których wcześniej się spodziewałam. Starszy z Salvatore'ów wyraźnie był niepocieszony tym widokiem.
-Katherine? Co to za facet?
-Więc to on - rzekł Pierwotny wampir, to znaczy Elijah.
-Co to wszystko ma znaczyć?! - wybuchł Damon.
-Damon, to jest Elijah. Mój były.
-Więc były.
-Damon, tak? Ty pewnie obecny.
-Jeszcze za krótko się znamy - wyprzedziłam odpowiedź Damona. - Ale rozumiemy się bardzo dobrze.
 Na początku widok Pierwotnego nawet mnie ucieszył, ale teraz zaczęłam się niepokoić. Elijah spojrzał na Damona wzrokiem pełnym nienawiści i zazdrości. Zmartwiło mnie to. To, że Stefan i Damon o mnie rywalizują mi schlebia, natomiast Mikaelson nie powinien się w to mieszać. Dobrze go znam i wiem do czego jest zdolny.


Continue reading →

Rozdział drugi

6
03:57
Z pamiętnika Katherine:

 Ich miny gdy dowiedzieli się, że jestem wampirem były po prostu bezcenne. Wyglądali na mocno zszokowanych. Moja reakcja pewnie była podobna gdy podsłuchałam ich rozmowę, ale muszę przyznać, że akurat dla mnie to miła niespodzianka. Nie dość, że bogaci, przystojni, to jeszcze nieśmiertelni. Ciężko było mi wybrać pomiędzy nimi.
-Katherine - pierwszy odezwał się Damon. - Możemy chwilkę pogadać na osobności?
-Nie możesz pogadać z nią tutaj? - wtrącił się Stefan.
-Najwyraźniej nie mogę.
-Spokojnie, chłopcy. Chyba zbyt często skaczecie sobie do gardeł. Oczywiście, że możemy, Damon.
 Brunet chwycił mnie za rękę i pociągnął ze sobą do oddzielnego pomieszczenia. Stefan sprawił wrażenie zdenerwowanego, choć nie chciał dać po sobie tego poznać. Coraz bardziej podobało mi się towarzystwo tej dwójki.
-Przepraszam cię, Katherine, ale wolałbym, żeby Stefan nie brał udziału w tej rozmowie.
-Nie przepraszaj mnie, Damon. Po prostu przejdź do rzeczy.
-Ulżyło mi, gdy dowiedziałem się, że jesteś wampirem.
-Ulżyło? - zachichotałam lekko ironicznie. - Dlaczego?
-Nie wiem, Katherine -głos Damona uświadamiał mnie, że Salvatore jest coraz bardziej zagubiony. - Tak, wiem, że dopiero się poznaliśmy, ale ja...
-Cii - przyłożyłam palec lewej dłoni do ust, natomiast prawą zaczęłam delikatnie jeździć po jego policzku. - Nie musisz się tłumaczyć. Po prostu mnie pocałuj.
-Słucham?
-Albo mnie pocałujesz, albo zabijesz.

Z pamiętnika Damona:

 Udało się. 1:0 dla mnie. Pocałowałem najpiękniejszą dziewczynę na świecie. Pocałowałem Katherine Pierce. A co najlepsze, ona sama tego chciała. Nie mogłem oderwać się od jej ust. 
 Wcześniej powiedziałem jej, że ulżyło mi, gdy dowiedziałem się, że również jest wampirem. To prawda. Nie będę musiał martwić się, że zrobię jej krzywdę. Poza tym ten pocałunek uświadomił mi, iż ja także nie jestem obojętny Katherine. Cóż, ten moment był piękny, ale nie mógł trwać dłużej niż chwilę. Oczywiście, mój wspaniały braciszek musiał nam przerwać.
-Długa ta wasza... rozmowa - rzekł Stefan ponurym tonem.
-Och, Stefan - odrzekła Katherine. - Nie myśl sobie, że my...
-Po co mu się tłumaczysz? - przerwałem jej. - Tak, całowaliśmy się.
Mój brat tylko pokręcił głową i wyszedł z pokoju.
-Jest zazdrosny - powiedziałem.
-Poczekaj chwilkę, Damon. Pójdę z nim pogadać - Katherine dała mi buziaka w policzek.

Z pamiętnika Stefana:

 Zobaczyć brata całującego się z Katherine Pierce, to dla mnie cios prosto w serce. Miałem tak wielką nadzieję, że tym razem Damonowi nie ujdzie na sucho, a jednak. Nie potrafiłem się z tym pogodzić. Ból rozrywał mi serce. Miałem świadomość, że cienką mi łzy, ale otarłem je gdy tylko usłyszałem pukanie do drzwi pokoju. Nie miałem pojęcia kogo się spodziewać, więc po prostu otworzyłem, tym samym wpuszczając tę osobę do środka.
 Zobaczyłem ją. Zobaczyłem prześliczną brunetkę, Katherine Pierce. Ucieszyłem się na jej widok, choć przez nią czułem się zraniony. 
-Czego tu szukasz? - starałem się udawać obojętność, a nawet złość.
-Ciebie, Stefanie.
-Nie chcę z tobą rozmawiać.
-Posłuchaj. Wiem, że jesteś niepocieszony tym co się stało, ale nie potrafiłam się powstrzymać. To był impuls. Nie chciałam cię zranić.
-Przestań się tłumaczyć, Katherine. Zostaw mnie samego.
-Jak chcesz. Ale wiem, że nie będziesz w stanie się długo na mnie gniewać.

Continue reading →

Rozdział pierwszy

6
11:53
Z pamiętnika Damona:

 Do naszego rodzinnego miasteczka Mystic Falls zawitała nową sąsiadka. I to żadna przeciętna dziewczyna. Nazywa się Katherine Pierce i ma niezwykle odznaczającą się urodę. Figury może pozazdrościć jej niejedna modelka. Jest dosyć wysoka i szczupła. Ma też całkiem ładny tyłeczek. Kiedy na nią patrzyłem strasznie korciło mnie, żeby zrzucić jej długie, ciemne loki na bok i ugryźć ją w szyję. Pokusa była niewyobrażalnie silna, ale nie chciałbym tak rozpoczynać naszej znajomości. Czuję, że Katherine jest warta czegoś więcej. W jej wyglądzie, chociaż cała jest piękna, moją uwagę najbardziej przykuły jej oczy. Jest w nich coś tajemniczego, czego ja sam do końca nie rozumiem. Tak jak już wspominałem, Kath nie jest przeciętna. Wydaje mi się, że ma jakiś mroczny sekret. To tylko sprawia, że jeszcze bardziej mnie fascynuje. Pragnę ją poznać. Chciałbym doznać bliższych relacji z Pierce. Mam jednak poważny, zawadzający problem. Mam na myśli swojego brata, Stefana. Od razu zauważyłem, że też mu się podoba. Niestety, jest on dla mnie pewnego rodzaju konkurencją.
 Gdy to pisałem, mój młodszy braciszek akurat wszedł do pokoju...
-Jak sądzisz, Damon? Spodobam jej się w tych ciuchach?
-Jej? - uśmiechnąłem się ironicznie.
-To znaczy, Katherine.
-Lecisz na podryw? - skrzywiłem się.
-Nie... to znaczy. Jest ładna.
-I co zrobisz? Przyjdziesz i pokażesz jej swoje ciuchy? Błagam, Stef, przecież ledwo co wydobywasz z siebie słowa przy niej...
-Mam wrażenie, że jesteś zazdrosny.
-Zazdrosny?! O co? Przecież nie wiesz kogo Kath by wolała!
-Więc chcesz rywalizować ze mną o tę samą pannę?! Damon, nie sądziłem...
-Możesz od razu się poddać, bracie.
-Nie bądź taki pewny siebie Damon! Mylisz się, jeśli wydaje ci się, że możesz mieć każdą jedną dziewczynę.  
Z pamiętnika Katherine:

 Spędziłam dzień rozmyślając o braciach Salvatore. Nie mogłam skupić się na jednym. Raz Damon, raz Stefan. Oboje mieli w sobie to coś. Damon, wydawał się być pewny siebie i zadziorny, zupełnie tak jak ja. Natomiast Stefan sprawiał wrażenie niewinnego, uroczego chłopca. Przeciwieństwo Damona, ale też moje. A przecież przeciwieństwa się przyciągają.
 Kiedy tak dumałam, usłyszałam krzyki. To były znajome głosy. Nie miałam wątpliwości, że należą do przystojnych braci. Oni chyba często się kłócą. 
 Wiem, że ciekawość jest pierwszym stopniem do piekła, ale gdybym umarła, co oczywiście się nie stanie, zapewne tam byłoby moje miejsce. Tak więc moje zainteresowanie wzięło górę. Miałam świetny plan jak dowiedzieć się o co chodzi.
 Poprawiłam swoją fryzurę i makijaż, co nie zajęło mi wiele czasu. W końcu jestem dużo szybsza jako wampir. Przejrzałam się w lustrze, a kiedy już byłam pewna, że wyglądam dobrze, opuściłam mieszkanie.
 Oczywiście, zmierzyłam w kierunku domu Damona i Stefana z zamiarem podsłuchania ich kłótni. Nie było to takie skomplikowane, nie dość, że jestem szybka i wcale nie miałam daleko, to jako wampirzyca mam dużo lepszy słuch.

-Tak poza tym, skąd wytrzasnąłeś te ubrania? - usłyszałam głos Damona. - Ze śmietnika?!
-Brawo, dopiero odpowiedziałeś mi na pytanie, które zadałem ci jakieś pół godziny temu! Dzięki za radę bracie, ale teraz z pewnością mówisz tak, dlatego że jesteś zazdrosny.
-Hahaha! Nie rozśmieszaj mnie, Stefan. Prędzej stracisz nad sobą kontrolę i ją ugryziesz, niż pocałujesz.
-A kto powiedział, że od razu zamierzam ją całować? Daj spokój, już dawno nauczyłem się kontrolować głód!
-No tak, w końcu przeszedłeś na dietę wiewiórki i ptaszki.

 Byłam lekko zaniepokojona tym co usłyszałam. Z pewnością na początku kłócili się o mnie, ale z dalszego ciągu ich rozmowy, że oni też chyba nie do końca są ludźmi. To co mówili idealnie pasowało do mojej rasy. Czyżby także byli wampirami? Odkryłam ich tajemnicę? Wszystko na to wskazywało. Teraz nadszedł moment, w którym wkraczam do akcji. 
 Po prostu zapukałam do ich domu, jak gdyby nigdy nic. Drzwi otworzył mi Stefan. Na jego widok serce zabiło mi mocniej, ale nie mogłam skupiać się tylko i wyłącznie na ich urodzie.
-Hej Katherine, właśnie miałem do ciebie iść.
-Do mnie? Przepraszam, ale usłyszałam krzyki i się zaniepokoiłam.
-Tak, rzeczywiście doszło pomiędzy nami do małej sprzeczki - przyznał młodszy Salvatore.
-To nic poważnego - zapewnił Damon.
-Na pewno? Nie chciałabym, żebyście poskręcali sobie karki. Wydawało się, że żrecie się jak dzikie zwierzęta - nie dobrałam tych słów przez przypadek. Damon chyba się zorientował, bo spojrzał na mnie podejrzliwym wzrokiem.
-Już w porządku - uśmiechnął się blondyn. - Miło, że nas odwiedziłaś. Może chcesz się czegoś napić?
-Nie, dziękuję. Chciałam tylko sprawdzić czy u was w porządku.
-Więc już wychodzisz? - spytał starszy z braci rozczarowanym głosem.
-Ależ skąd. Mogę zostać. Porozmawiajmy. Poznajmy się lepiej.

Z pamiętnika Stefana:

Nasza śliczna sąsiadka prawdopodobnie usłyszała jak kłócę się z bratem. Wstąpiła do naszego domu pod pretekstem sprawdzenia czy wszystko okej, ale zachowywała się dosyć dziwnie. Wyglądała jakby z góry na dół próbowała przejrzeć swoim wzrokiem mnie i Damona. Mówiła dziwnym tonem i używała nietypowych określeń.
-Więc - zaczęła rozmowę - jak długo tu mieszkacie?
-Praktycznie od urodzenia - odpowiedziałem.
-Gdzie wasi rodzice?
-Nie żyją - rzekł Damon.
-Moi też - odpowiedziała Katherine. - Czy to zbieg okoliczności?
-Być może - kontynuowałem.
-Kim jesteście? - zapytała stanowczo.
-Co masz na myśli? - zdziwił się Damon.
-Nie udawajcie. Wszystko słyszałam.
-Katherine, to nie tak... - zacząłem się tłumaczyć.
-Cii. Nie przeszkadza mi to. Jesteśmy tacy sami.
-Ty też jesteś...? - zaczął zdziwiony Damon, ale nie zdołał mówić dalej.
-Tak. Też jestem wampirem. 





                                                                                                                                                        














Continue reading →