Z pamiętnika Stefana:
Katherine miała rację. Nie potrafię się na nią długo gniewać. Wprawdzie ciągle czułem się zraniony tym co zrobiła, ale miałem większe pretensje do brata niż do niej. Nawet nie wiem dlaczego cała złość na Pierce ze mnie zeszła. Może dlatego, że coś do niej czuję. Tak, to chyba jednak prawda. Nienawidzę tego uczucia, odkąd wybrała Damona. Właściwie to jeszcze się nie określiła, ale jednak pocałowała go. A może to on pocałował ją? W końcu Katherine próbowała mi się tłumaczyć, a Damon stanowczo oznajmił mi o tym co się wydarzyło. To jej nie usprawiedliwia. Tak naprawdę to ja sam próbuję ją usprawiedliwić.
Katherine miała rację. Nie potrafię się na nią długo gniewać. Wprawdzie ciągle czułem się zraniony tym co zrobiła, ale miałem większe pretensje do brata niż do niej. Nawet nie wiem dlaczego cała złość na Pierce ze mnie zeszła. Może dlatego, że coś do niej czuję. Tak, to chyba jednak prawda. Nienawidzę tego uczucia, odkąd wybrała Damona. Właściwie to jeszcze się nie określiła, ale jednak pocałowała go. A może to on pocałował ją? W końcu Katherine próbowała mi się tłumaczyć, a Damon stanowczo oznajmił mi o tym co się wydarzyło. To jej nie usprawiedliwia. Tak naprawdę to ja sam próbuję ją usprawiedliwić.
Z pamiętnika Katherine:
Jeden cel został osiągnięty. Pocałunek z Damonem Salvatore. Jeden z najlepszych momentów w moim życiu. Gorzej, że skrzywdziłam tym Stefana. On nie powinien tego widzieć. Mimo wszystko nie zamierzam się tym przejmować. Stefan jest dobry. Widzę to dobro w jego pięknych oczach, więc jestem pewna, że nadejdzie moment, w którym mi to wybaczy. Pozostaje mi tylko czekać cierpliwie rozkoszując się torebką zimnej krwi.
Tę jakże zajmującą czynność przerwał mi dźwięk SMS'a. Gdy już poczułam, że mój głód został zaspokojony, sięgnęłam po komórkę i odczytałam treść. Numer autora nie był mi znany, lecz zawartość wiadomości, która brzmiała : Czekam na Ciebie na dole. Chcę się z Tobą spotkać. Tęsknie. - wskazywała na jednego z braci Salvatore, co wywołało uśmiech na mojej twarzy. W wampirzym tempie przeczesałam swoje długie, ciemne loki, nałożyłam na siebie swój najładniejszy sweterek i jak na wampira przystało, szybkim krokiem zeszłam na dół.
Gdy otworzyłam drzwi doznałam prawdziwego szoku. Nie zobaczyłam Damona. Nie zobaczyłam Stefana. Nie ujrzałam nikogo o nazwisku Salvatore. Przed moimi oczami stał za to inny wysoki, przystojny, ciemny blondyn wystrojony w garnitur. Moja miłość sprzed wieków - Elijah Mikaelson.
-Witaj Katherino.
-Elijah... Nie spodziewałam się ciebie.
-Uznałem, że wiesz kto cię odwiedził, biorąc pod uwagę to, że nawet nie odpisałaś.
-Byłam pewna, że to ktoś inny.
-Więc jest ktoś inny.
-Elijah, minęło ponad dwieście lat...
-Zdaję sobie z tego sprawę, Katherino. Łudziłem się, że jeszcze mam szansę cię odzyskać.
Nie wiedziałam jak zareagować. Elijah pojawił się tutaj tak nagle, tak niespodziewanie. Nie mieliśmy szczęścia w miłości, a on chce próbować jeszcze raz? Mam poważny dylemat pomiędzy Damonem i Stefanem, a teraz zjawia się jeszcze Mikaelson. Jak on mnie w ogóle znalazł? Nie mogłam tego zrozumieć. Chciałam go o to zapytać, ale wtedy spostrzegłam jedną z osób, których wcześniej się spodziewałam. Starszy z Salvatore'ów wyraźnie był niepocieszony tym widokiem.
-Katherine? Co to za facet?
-Więc to on - rzekł Pierwotny wampir, to znaczy Elijah.
-Co to wszystko ma znaczyć?! - wybuchł Damon.
-Damon, to jest Elijah. Mój były.
-Więc były.
-Damon, tak? Ty pewnie obecny.
-Jeszcze za krótko się znamy - wyprzedziłam odpowiedź Damona. - Ale rozumiemy się bardzo dobrze.
Na początku widok Pierwotnego nawet mnie ucieszył, ale teraz zaczęłam się niepokoić. Elijah spojrzał na Damona wzrokiem pełnym nienawiści i zazdrości. Zmartwiło mnie to. To, że Stefan i Damon o mnie rywalizują mi schlebia, natomiast Mikaelson nie powinien się w to mieszać. Dobrze go znam i wiem do czego jest zdolny.











4 komentarze: