Rozdział piąty

8
11:39
Z pamiętnika Damona:

-Mam się ciebie bać? - zwróciłem się do Elijah. Musiałem jakoś pokazać, że jestem twardy. 
-Powinieneś.
-Kim ty jesteś? - w rozmowę wtrącił się mój brat.
-Jestem Elijah Mikaelson. Jestem Pierwotnym wampirem. Jeżeli wydaje wam się, że macie ze mną jakieś szanse - nie macie.
Pierwotnym wampirem? Co to niby miało oznaczać? To określenie obiło mi się o uszy, ale nie mogę sobie przypomnieć w jakich okolicznościach i z jakiego powodu. Nie brzmi to jednak zbyt pozytywnie. Elijah jest przekonany, że nie mamy z nim szans. Nie rozumiem tylko o czym on mówi. O Katherine? Czy może chce się "bić"?
-Czego chcesz? - zapytałem.
-Chcę Katheriny. Nie odbierzesz mi jej.
Elijah wkurzył mnie tym tekstem. To spotkanie nie mogło skończyć się jednym dialogiem. Nie zapanowałem nad swoimi emocjami. Rzuciłem się na Elijah, ale tak jak się spodziewałem. "Pierwotny" nie oznacza dla mnie nic dobrego.
 Okazał się dużo silniejszy ode mnie. Przycisnął mnie do ściany, tak mocno, że zawyłem z bólu.
Już po krótkiej chwili leżałem na ziemi. Stefan gapił się na mnie jak na idiotę. Może by mi pomógł, ale albo wciąż był na mnie wściekły albo zwyczajnie bał się tego Pierwotnego wampira. Bardziej przyjmowałem tę drugą opcję. Elijah jest naprawdę przerażający.
 Po kilku minutach udało mi się wstać. Chciałbym znów zaatakować Elijah, ale to raczej kiepski pomysł. Jego spojrzenie mówi samo za siebie. Musi mu naprawdę zależeć na Katherine.

Z pamiętnika Katherine:

 Zaraz po przebudzeniu poczułam okropnie doskwierający głód. Wybrałabym się na polowanie, ale po co? W lodówce mam pełen zapas krwi.
 Otworzyłam ją i wyciągnęłam torebkę z krwią. Spożyłam jej zawartość niemalże w trzydzieści sekund. Nie wystarczyła mi, więc sięgnęłam po kolejną. Przez ten głód prawie przestałam myśleć o braciach Salvatore i o Elijah. Wszystko mi się przypomniało gdy usłyszałam jakiś hałas. Męskie głosy wydawały z siebie krzyki. Czyżby Stefan i Damon znowu się kłócili? Czyżby kłócili się o mnie? Mam tego dość. 
 Muszę się w końcu zdecydować. Kłótnie o mnie z początku mi schlebiały, ale teraz sama się pogubiłam. Muszę wreszcie podjąć decyzję.
 Idę do ich domu. To nie będzie moja pierwsza wizyta, ale jedna z najważniejszych.

 Dotarłam do domu Salvatore'ów w wampirzym tempie. Chciałam po prostu zapukać do drzwi, ale coś mnie powstrzymało. Dlaczego usłyszałam stamtąd głos Elijaha? Powiedział, a właściwie to krzyknął: "Lepiej dajcie sobie spokój! Ze mną nie wygracie! Zapamiętajcie sobie to!"
 Nie zastanawiałam się dłużej nad pukaniem, zwyczajnie weszłam do środka. Drzwi były otwarte, więc nic nie stało mi na przeszkodzie.
 Gdy już znalazłam się wewnątrz mieszkania cała trójka odwróciła wzrok w moją stronę.
-Na co się tak gapicie? - wszyscy wyglądali na mocno zszokowanych na mój widok, ale oprócz tego w oczach każdego z nich dostrzegłam nutkę podziwu. Zapewne nie mogli się oprzeć moim wdziękom.
-Katherine... - zaczął Stefan, ale mam wrażenie, że wcale nie zamierzał skończyć.
-Pięknie wyglądasz - powiedział Elijah.
Uśmiechnęłam się szeroko. Tylko Damon nic nie mówił, ale mimo to ja cały czas spoglądałam w jego stronę. To chyba był jakiś znak.
 Podeszłam do niego. Objęłam go w pasie i szeptem wypowiedziałam jego imię. Kątem oka mogłam dostrzec, że Stefan i Elijah patrzą na nas z zazdrością. Nie przejęłam się tym. Cały czas patrzyłam w niebieskie oczy starszego Salvatore'a. Wyczekiwałam jego reakcji.
 Była dosyć zaskakująca. Brunet wziął mnie na ręce. Odniosłam wrażenie, że jestem dla niego tak lekka jak piórko. Nie znałam jego zamiarów, ale spodobało mi się to. Nie chciałam, żeby mnie puścił.
 Jak się okazało, Damon zaniósł mnie do swojej sypialni. Położył mnie na łóżku i zdjął koszulkę. Jedno musiałam przyznać - ma boskie ciało. Zakochałam się w jego mięśniach.
 Chwilę później położył się obok mnie. Ściągnął ze mnie sukienkę. To było cudowne uczucie. Po krótkiej chwili ja ściągnęłam mu spodnie. 
Leżąc w samej bieliźnie całowaliśmy się i pieściliśmy w dosłownie każdym możliwym miejscu. To było spontaniczne, ale zarazem takie ekscytujące i podniecające. Nie chciałam tego przerywać, ale na moment musiałam oderwać swoje usta od ust Damona.
-Damon, obiecaj mi, że nikt się o tym nie dowie.
-Dlaczego? Chodzi o Stefana?
-Chodzi o wszystkich.
-Nie chcesz, żeby Stefan i Elijah wiedzieli - Damon sprawiał wrażenie wkurzonego.
-Chcę zachować dyskrecję. Po prostu. Obiecasz mi?
-Obiecuję - odpowiedział, po czym wrócił do dalszego całowania i obściskiwania mnie.

8 komentarze:

Rozdział czwarty

3
03:52
Z pamiętnika Damona:

 Teraz już wiem jak poczuł się Stefan, kiedy na jego oczach całowałem się z Katherine. Też byłem zazdrosny o nią i tego faceta, Elijah. Może nie powinienem, przecież to podobno jej były. Ale to nawet gorzej. W jego oczach dostrzegłem coś niepokojącego. Może złość na mnie. A dlaczego miałby być zły? Przecież ja nic mu nie zrobiłem. Odpowiedź jest więc jednoznaczna. Z całą pewnością chodziło mu o Katherine. Właściwie w ogóle mu się nie dziwię. Ta wampirzyca nie jest żadną przeciętną dziewczyną. Jest kimś wyjątkowym.
 W tej chwili nie wiem co powinienem zrobić. Mam zignorować Elijah i działać dalej? To chyba kiepski pomysł. Nie wyglądał na kogoś, kim można by się nie przejmować. A może powinienem porozmawiać ze Stefanem. To głupie, przecież on też jest zakochany w Pierce i do tej pory był moim największym rywalem. Z drugiej jednak strony, prędzej czy później się dowie, więc chyba nie mam nic do stracenia. Tak, porozmawiam z nim. Jeszcze dzisiaj.

Z pamiętnika Katherine:

 Dawno nie miałam takiego mętliku w głowie. Ciągle chodziły mi po niej trzy myśli: Damon, Stefan, Elijah. Czułam się przez to taka bezradna. Musiałam zdecydować, którego z nich powinnam wybrać. Zdawałam sobie sprawę, że cała trójka coś do mnie czuje. Nie byłam tym specjalnie zaskoczona, w końcu jestem Katherine Pierce. To był chyba mój największy życiowy dylemat. Z Damonem przeżyłam cudowny pocałunek i nie żałuję, ale z drugiej strony zrobiło mi się strasznie szkoda Stefana. Co do Elijah - wcześniej przestałam wierzyć, że są dla nas jeszcze jakiekolwiek szanse, ale teraz zdałam sobie sprawę, że jest inaczej. Poza tym przez cały ten czas naprawdę tęskniłam za Pierwotnym. Jednego byłam pewna - niezależnie od tego jaką decyzję podejmę - nie będę żałować. Zawsze dostanę to, czego chcę.

Z pamiętnika Stefana:

 Nie mogę przestać o Katherine i o sytuacji, która zaszła między nią, a moim braciszkiem. Sprawia mi to niewyobrażalny ból. Jednak jest coś, co mnie pociesza. Nawet Damonowi nie wszystko układa się idealnie. Wczoraj wrócił do domu wściekły, umazany krwią. Damon odreagowuje wszystko co złe zabijając. Ze sto razy powtarzałem mu, że to beznadziejny sposób, ale on nigdy mnie nie słucha, więc w końcu przestałem się w to wtrącać. 
 Zauważyłem, że wściekłość z jego twarzy nie zeszła. Pozwolił mi dostrzec to, gdy tylko wparował do mojego pokoju wypowiadając słowa: "Musimy pogadać, Stef".
 -Przyszedłeś przeprosić? - uśmiechnąłem się ironicznie.
-Nie jesteś zabawny - odparował Damon.
-Wcale nie zamierzałem. Czego chcesz?
-Chodzi o Katherine. I o... Elijah.
-Elijah?
-Elijah to jej były. Widziałem ją wczoraj z nim. Miał minę, jakby chciał mi spuścić łomot.
-Hm, gdyby Katherine tego nie widziała, zapewne by się nie powstrzymał.
-Stefan, rozumiem, jesteś zły. Ale ja obawiam się, że on chce odzyskać Katherine. 
-Boisz się go? Damon Salvatore tchórzy?
Damon parsknął śmiechem. Zapewne próbował udowodnić mi, że się mylę.
-Niczego się nie boję. Jedyne, co zamierzam zrobić, to pozbyć się go. A ty mi w tym pomożesz, bracie.
-Co zamierzasz zrobić?
-Zobaczysz. Natomiast Elijah poczuje. 
 Zanim zdążyłem cokolwiek odpowiedzieć, rozległ się straszny hałas. Ułamek sekundy później na podłodze znalazło się pełno szkła. Ktoś rozbił szybę. Odwróciłem się jak najszybciej zdołałem i ujrzałem mężczyznę. Wyglądał dość młodo, ale zarazem groźnie. Zauważyłem, że Damon patrzy na niego w osłupieniu, tak jakby się znali.
-Ktoś tutaj wypowiedział moje imię.
-Masz niezły słuch - rzekł Damon do, jak się okazuje, Elijah.
-Refleks też - byłem pewny, że nie Elijah nie jest człowiekiem.
-Nie masz pojęcia z kim zadzierasz, Salvatore.

Z pamiętnika Damona:

 Muszę to przyznać sam przed sobą. Przestraszyłem się. Ta akcja z wejściem Elijah nie była typowa. Nawet jeśli podsłuchiwał, to wparował do naszego domu niemalże z prędkością światła. Ewidentnie nie należy do rasy ludzkiej. Czyżby był wampirem? Na pewno nie takim zwyczajnym. Coraz bardziej nie podoba mi się ten koleś.

3 komentarze: